Australijskie cudaki

Do Australii przyjechaliśmy dla kilku kultowych przeżyć, takich jak fajerwerki nad Operą w Sydney, Uluru o zachodzie słońca i jazda Great Ocean Road. Największym marzeniem było jednak zobaczyć kangury, koale i te wszystkie dziwaczne stworzenia (najchętniej z pominięciem węży i pająków), z których słynie ten kontynent. Australia nie zawiodła! Zobaczyliśmy wszystko, co chcieliśmy i jeszcze więcej.

Dziś więc przedstawiamy Wam najciekawsze australijskie zwierzęta.

Z wpisu dowiecie się też gdzie najłatwiej je spotkać.

 

1. Kangur i wallabie

image

 

Kangura kojarzy każdy, ale nie każdy wie, że kangurowatych jest ponad 50 rodzajów. Od dużych kangurów szarych, przez ich mniejszych, leśnych kuzynów wallabies, po kieszonkowe pandemelony (które przezwaliśmy pokemonami) i przedziwne kangury drzewne. Większość z kangurowatych żyje oczywiście w Australii, ale jest jeszcze jedno miejsce na świecie gdzie kilka gatunków, zwłaszcza tych drzewnych, ma się całkiem dobrze. Jest to Nowa Gwinea i spotkamy tam również kolczatki i kazuary, które przypisywaliśmy dotąd wyłącznie Australii.
Dlaczego właśnie tam? Rozwiązanie zagadki okazuje się proste gdy uświadomimy sobie, że Nowa Gwinea i Australia tworzyły niegdyś, stosunkowo niedawno w dziejach planety, jeden ląd.

Kangury i wallabies zobaczymy dosłownie wszędzie. Najpewniej na polach golfowych i trawiastych boiskach, ale równie często przy drogach.

 

image

image

 

Wallabies, bardziej puchate, ciemniejsze i sporo mniejsze od kangurów preferują zarośla, raczej niż otwarte przestrzenie, ale często wystarczy przejeżdżać przez las aby zobaczyć je na poboczu. Przy odrobinie szczęścia dzikiego kangura można nawet pogłaskać. Nam udało się to w Halls Gap, w Grampianach (Grampians National Park). Niektóre zwierzęta czują się w towarzystwie człowieka całkiem swobodnie 🙂

 

image

image

Niestety bardzo wiele kangurów i wallabies ginie pod kołami. Kierowcy muszą uważać zwłaszcza rano i o zmierzchu, kiedy zwierzaki są najbardziej aktywne.
Australijczycy apelują żeby po zderzeniu z torbaczem sprawdzić czy można mu jeszcze pomóc, a gdy dla zwierzęcia jest już za późno, a jest to samica, koniecznie zajrzeć do jej torby. Jeśli jest w niej mały kangur naszym obowiązkiem jest go zabrać. I tu krótka instrukcja:
Jeśli kangurek jest już owłosiony można zaryzykować delikatne wyjęcie go z torby. Jeśli jest jeszcze łysy, operacja będzie bardziej skomplikowana. Mały kangur jest przyssany niejako na stałe do cycka i próba oderwania go od matki może skończyć się uszkodzeniem maleństwa. Należy zatem uważnie odciąć sutek i wyjąć kangurka razem z nim. Maleństwo należy zawinąć w bluzę, ręcznik lub coś imitującego torbę i szybko poszukać kangurzego sierocińca.

 

image

 

2. Koala

image

 

Obok kangura, prawdziwy symbol Australii. Każdy chce go zobaczyć, zrobić sobie zdjęcie i najlepiej przytulić, do czego gorąco zachęcają wszystkie parki ze zwierzętami jak kraj długi i szeroki. Dotykanie koali jest jednak w niektórych stanach, między innymi w Nowej Południowej Walii, zabronione. Wszędzie jednak długie kolejki ustawiają się do bardzo kosztownych zdjęć ze słodkim, tulaśnym misiem. My oczywiście też chcieliśmy przytulić koalę, przynajmniej do czasu gdy nasz stereotyp uroczego, pluszowego misia nie został całkiem zburzony.

 

image

 

Chcecie wiedzieć dlaczego?
Po pierwsze koale nie lubią głaskania, a właściwie chyba jest im wszystko jedno, ponieważ w przeciwieństwie do innych zwierząt nie potrafią nawiązywać z ludźmi więzi. Koale nie rozpoznają nawet swoich wieloletnich opiekunów.
Misie śpią 20 godzin dziennie, a resztę dnia jedzą, co nie pozostawia prawie wcale czasu na inne interakcje, nawet w obrębie własnego gatunku.
Po drugie, koale to dosłownie misie o małym rozumku. Mózg kosumuje dużo energii, a większość energii koali idzie na trawienie toksycznych liści eukaliptusa. Misie poświęciły więc rozum na rzecz… trawienia 🙂
Ponadto koale (tak, te miłe misie) potrafią ryczeć jak lwy.
I na koniec… jeśli nie chcesz stracić reszty ciepłych uczuć do tych stworzeń, tu powinieneś przestać czytać. Małe koale żywią się… kupą matki. W ten sposób przyswajają bakterie do trawienia toksyn eukaliptusa i małe porcje już przetrawionych liści.
Wszystko to nie zmienia jednak faktu, że bez zobaczenia koali w ich przekomicznych sennych pozach, po prostu nie można wyjechać z Australii.
Dzikie koale najłatwiej zobaczyć na Great Ocean Road, na Cape Otway i w miasteczku Kennett River. Podobno dobrym miejscami są też Magnetic i Kangaroo Islands.

 

image

 

3. Wombat

image

 

Wombat to kolejny zwierzak Australii, którego można pokochać od pierwszego wejrzenia. Przypomina skrzyżowanie puchatego niedźwiadka z Muminkiem. Pewnym miejscem na spotkanie tego zwierzaka jest park Wilsons Promontory, szczególnie króciutki Prom Wildlife Walk. Przyzwyczajone do obecności turystów czasami dają się nawet pogłaskać. Poza wombatami, spotkamy tu również kangury, czarne kakadu i emu.

 

image

image

 

4. Dziobak

Tajemnicze stworzenie o krecim futerku, kaczym dziobie i bobrzym ogonie. Dziobak to ssak, ale znoszący jaja ( jedyny ssak jajorodny obok kolczatki). Żyje w mętnych strumieniach i jeziorach, z daleka od cywilizacji. Z tego powodu, a także ze względu na niewielki rozmiar (ok. 50cm) trudno go wypatrzyć. Największe szanse mamy jednak rano i o zmierzchu, lub w pochmurne dni. Dziobaki żerują pod wodą, ale wynurzają się żeby połknąć złowiony kąsek i to jest ten moment kiedy można je zobaczyć, zanim znowu zanurkują. Żeby spotkać dziobaka nalepiej odwiedzić Park Narodowy Eungella (Queensland). Nad rzeką przygotowane są specjalne platformy do obserwacji, ale zwierzaki można też zobaczyć na szlaku prowadzącym w górę rzeki.

image

 

5. Kolczatka

image

 

Kolczatka przypomina nieco jeża. Podobne są długie, twarde kolce i szpiczasty ryjek. Dodatkowo ma jednak krótkie mocne łapy z wielkimi pazurami, za pomocą których bardzo sprawnie potrafi wykopać sobie norkę. Przestraszona zwija się w kłębek. Łatwo je spotkać w nocy na obszarach leśnych. Spore szanse mamy w Wilsons Promontory i w Tower Hill, koło Warrnambool.

 

image

 

6. Wielbłąd

image

 

Tak, Australia ma też swoje wielbłądy! Zostały one sprowadzone w XIX wieku do transportu i prac budowlanych, a gdy przestały być już potrzebne część z nich wypuszczono na wolność. W pustynnym klimacie outbacku poradziły sobie znakomicie i na stałe zamieszkały w Australii. Nam udało się je spotkać w Parku Narodowym Kata Tjuta.

 

image

 

7. Goana

Mocno przerośnięta jaszczurka z rodziny waranów. Największe okazy mogą mieć nawet 2 metry długości. Goany często czatują na turystów przy stolikach piknikowych. Zazwyczaj spokojne, zdarza się jednak, że dosyć natarczywie dopominają się o jedzenie. Nie należy ich drażnić, potrafią być zaskakująco szybkie i mają ostre zęby i pazury. Goany są świetnymi wspinaczami i często można zobaczyć jak wylegują się na drzewach. Łatwo spotkać je w lasach na wybrzeżu Nowej Południowej Walli i Wiktorii.

image

image

 

Wszystkie zwierzaki (poza goanami, które czatują na piknikowiczów cały dzień) w Australii wychodzą ze swych ukryć wczesnym rankiem i późnym popołudniem, kiedy zelżeje upał. To najlepsza pora na obserwację 🙂

Ze wszystkich wymienionych miejsc najwięcej zwierząt zobaczyć można w Parku Wilsons Promontory ( kangury, wombaty, emu, kolczatki) i w Tower Hill (kangury, wallabies, kolczatki, emu, koale), na końcu Great Ocean Road, obok Warnambool.
Z australijskich cudaków nie tropiliśmy jedynie psów dingo, ale podobno łatwo spotkać je na Fraser Island.

Zapytacie pewnie, a co z wężami, pająkami i innymi trującymi zwierzętami, z których słynie Australia? Otóż są! 🙂 Ale o nich w następnym odcinku 🙂

 

image