Polowanie na grubą rybę

W Meksyku spóźniliśmy się o miesiąc, w Belize całkiem minęliśmy się z sezonem. Straciliśmy nadzieję, że spotkamy go w tej podróży i już mieliśmy odpuścić sobie Utilę, honduraską wyspę gdzie występują, ale pech chciał, że spotkaliśmy chłopaka, który właśnie stamtąd wracał i pokazał nam zdjęcie ogromnego okazu spotkanego zaledwie dzień wcześniej.

Zawyliśmy z zazdrości i postanowiliśmy, że pokonamy te dodatkowe kilkaset kilometrów, całkiem nam nie po drodze, i dopadniemy go. Dopadniemy whale shark’a!
Na Utili sezon na rekiny wielorybie zaczyna się w marcu, ale wieść gminna niesie, że pojawiają się tam przez cały rok. Zdjęcie, zrobione w styczniu, tylko to potwierdzało. To była nasza szansa!

Rekiny wielorybie to największe ryby świata. Najwspanialsze okazy mogą osiągać nawet 20 metrów i ważyć 30 ton. Zazwyczaj spotykane są jednak kruszynki mierzące 6 do 14 metrów. Ot, taki podwodny autobus 🙂
Mimo rozmiarów są całkiem łagodne. Żywią się planktonem wsysanym olbrzymią paszczą niczym odkurzaczem. Tu jednak kończą się podobieństwa z wielorybem. Whale shark ma skrzela i wszystkie inne rybie atrybuty.

I o co tyle krzyku, ktoś zapyta? Ryba jak ryba!
Dla nas jednak prawie magiczna. Wielka, poruszająca się z gracją, majestatyczna, a jednocześnie budząca skojarzenia z dużą, pluszową maskotką. I jak tu nie kochać whale shark’a?! Poza tym uwielbiamy bezkrwawe łowy na wszelkie dziwaczne stworzenia, więc takiej okazji nie mogliśmy przegapić.

Jak to często bywa, łatwiej jednak powiedzieć niż zrobić. Mieliśmy nadzieję, że tak jak większości nurków, uda nam się spotkać whale shark’a przy okazji eskapady na któreś z planowanych nurkowań. Każdy kapitan płynąc na dive spot próbuje wypatrzyć whale sharki i gdyby nam się takie spotkanie trafiło, oszczędziło by nam dodatkowych, kosztownych poszukiwań.
Utila przywitała nas jednak deszczem i wiatrem. Łodzie nie pływały na północną stronę wyspy, gdzie można spotkać rekiny. Poza tym, żaden porządny whale shark w taką pogodę się nie pokazuje, wiadomo.

Prognozy były optymistyczne, ale po dwóch dniach deszczu nasz optymizm nieco osłabł. Trzeciego dnia wyszło słońce, ale wciąż silnie wiało i przez kolejne dni nasz dive shop nie pływał na północ. Okazało się wtedy, że szkołę nurkową wybraliśmy świetną, ale dla nurków szkolących się na kursach. Underwater Vision używało bowiem tylko jednej łodzi, przeznaczonej głównie dla kursantów. Samodzielni nurkowie byli zabierani na doczepkę, a łódkę kierowano najczęściej na bliskie, a w związku z tym tańsze dla agencji, spoty znajdujące się na południowej stronie wyspy. Dla nas mało atrakcyjne.

O tym wszystkim dowiedzieliśmy się jednak zbyt późno, gdy już rozpoczęliśmy pakiet kilku nurkowań. Pozostało nam więc czekanie aż wiatr osłabnie, a agencja zdecyduje się na kurs w kierunku whale shark’ów. Aby dać sobie większą szansę spróbowaliśmy podczepić się na snorkling pod inne dive shop’y, pływające na północ. Koszt około 15 USD od osoby był akceptowalny, ale pierwszeństwo mieli oczywiście nurkowie, więc dla snurklujących najczęściej nie było już miejsc na łodzi. Tak też było w naszym przypadku. Nie pozostało nam więc nic innego jak z bólem serca wysupłać z kieszeni 110 USD i zapisać się na poszukiwania rekinów z Whale Shark Research Center, organizacją zajmującą się badaniem tych ryb.

Przez bite cztery godziny szukaliśmy rekinów wokół wyspy. Wytężaliśmy wzrok, aby wypatrzeć pikujące do wody ptaki i bąble powietrza, zwiastujące pośrednio obecność żerującego whale sharka. Niestety nie zobaczyliśmy żadnych oznak jego obecności. Humor lekko poprawiło nam spotkanie z delfinami i piękna rafa, na którą zabrano nas na snorkling.

Po powrocie dotarła do nas informacja, że rankiem jedna z łodzi napotkała rekina podczas powrotu z nurkowania. Minęliśmy się z nim o zaledwie kilka godzin. Byliśmy więcej niż niepocieszeni, ale cóż, piękno oglądania zwierząt na wolności polega między innymi na tym, że to one muszą chcieć się nam pokazać. O ile mniej frajdy mielibyśmy ze spotkania takich tajemniczych stworzeń gdyby pojawiały się na zawołanie, albo co gorsza oglądane były w zoo czy w akwarium.

Kolejnego dnia, po niemal tygodniu czekania, nasz dive shop wypłynął w końcu na nurkowanie na północną stronę. Ławice cudownie kolorowych ryb, barakudy i bujne kroralowce na Turtle Harbour sprawiły, że było to jedno z najpiękniejszych nurkowań w trakcie naszej podróży, ale whale shark pozostał nieuchwytny. Magiczne stworzenie, ni to rekin, ni to wieloryb, skryło się w głębinach, pozostając dla nas tajemnicą.

imageWhale shark photos by Utila Whale Shark Research Center

 

 

  • ecz

    Zrobiło mi się bardzo smutno, bo wiem jak o tym marzyłaś. Kiedyś je znajdziesz!