Park Tayrona

Po czterodniowym trekingu do Ciudad Perdida, uznaliśmy, że zasłużyliśmy na wypoczynek i prosto ze szlaku udaliśmy się do położonego obok nadmorskiego parku Tayrona. Od wejścia do centrum parku kursuje busik, a stamtąd do plaży Arrecifes i najbliższego kempingu czeka nas już tylko 45-minutowy szlak pieszy. Miły spacer po lesie z pięknymi widokami, ale po siedmiu godzinach marszu jakie odbyliśmy tego dnia, trochę daje nam w kość, zwłaszcza z tak dużym obciążeniem. Ponieważ jedzenie i woda w parku są bardzo drogie, niesiemy ze sobą zapasy na najbliższe trzy dni. Jeżeli ktoś przyjeżdża na dłużej, ma dużo bagażu i pieniędzy może również wynająć transport konny lub muły.

Początkowo trafiamy do poleconego nam jeszcze w Santa Marcie kempingu Bukaru, ale po pięciu minutach orientujemy się, że był to chyba najgorszy możliwy wybór. Namioty są brudne, obsługa niemiła, zamiast obiecanej kuchni jest ognisko, a łazienki przedstawiają odrażający obraz. Niestety jest już późno, więc na jedną noc jesteśmy skazani na to obrzydlistwo.

 

image

image

 

Na szczęście plaża jest rozległa, piaszczysta i z pięknymi kamiennymi bulderami. Na Arrecifes nie można się kąpać ze względu na silne prądy, ale jest idealna na długie spacery i nocne podglądanie kajmanów w tutejszej lagunie.

 

image

 

Kolejna plaża, położona w małej zatoczce oddalona jest o 20 minut spacerem. Podobny dystans dzieli ją od ostatniej dostępnej i naszym zdaniem najpiękniejszej plaży Cabo San Juan. Położona w dwóch półkolistych zatokach i otoczona palmami może się pochwalić intensywnie błękitnym kolorem wody. Chociaż to morze Karaibskie woda jest tu jednak dosyć chłodna ( może to kwestia sezonu) i niewiele w niej rybek, ale przy tych upałach i tak miło się w niej zanurzyć. Dwie zatoczki oddziela mały cypelek, na którym właściciele pobliskiego kempingu zbudowali domek, w którym można wynająć pokój lub hamak z najlepszym widokiem w całym parku.

 

image

 

Sam kemping poza świetną lokalizacją nie oferuje jednak zbyt wiele. Dlatego po dłuższych poszukiwaniach zdecydowaliśmy się na przenosiny na kemping Don Pedro. Jeśli spanie bezpośrednio przy plaży nie jest waszym priorytetem, jest to najlepsza opcja w całym parku. Położony w głębi lasu, oferuje wspaniałą, przyjazną atmosferę, podstawową kuchnię, czyste łazienki i porządne namioty, a w dodatku najniższe ceny w całym parku. Dodatkowym plusem jest mnóstwo owocowych drzewek, z których, o ile jest akurat sezon, możesz zrywać banany, cytryny, nispero, mango i wiele innych owoców. Tu poczuliśmy się jak w domu.

 

image

image

 

 

  • em

    Fantastyczne miejsce na odpoczynek po intensywnych biegach przez wszelakie napotkane góry.

  • w jakich butach chodzicie i jak sie sprawdzaja?

    • Admin

      Oboje mamy górskie Dolomite zakupione tuż przed wyjazdem. Moje mają się świetnie, Łukasz swoje prawie już zachodził, ale on już tak ma ze wszystkimi butami. Generalnie marka się sprawdza 🙂