Dia de los Muertos

31 października, Merida, Jukatan

 

Siedzieliśmy w nocy, na cmentarzu, czekając na pochód zmarłych dusz. Wokół kłębił sie tłum pomalowanych na trupio twarzy. W tle słychać było przyjemny dźwięk gry na muszlach, towarzyszący ceremonii Majów ku czci zmarłych.

Sytuacja, mogłoby sie wydawać, absurdalna, gdyby nie wielki, pluszowy krokodyl z różową torebką, przechadzający sie między grobami 🙂

 

Ofrendas – ołtarze dla zmarłych

 

Zanim dotarliśmy na cmentarz, spędziliśmy dużo czasu na centralnym placu, pełnym małych szałasów, obłożonych liśćmi palmy, w których rozstawiono stoły z jedzeniem. To ofrendas,  ołtarzyki z ofiarami dla zmarłych.

Centralne miejsce każdego ołtarzyka zajmuje zdjęcie zmarłej osoby, wokół kwiaty – koniecznie aksamitki i świece. Dla zmarłego przygotowuje się jego ulubione potrawy i napoje.

Ofrendas uginają się więc od dziwnego dla nas jedzenia, takiego jak: dynie w miodzie, tamales (rodzaj ciasta z mięsem owiniętego w liście bananowca), cytrusy z chili, tortille, yuka na słodko, mukbipollo (tzw. kurczak pogrzebany) oraz szereg bliżej niezidentyfikowanych potraw.

Na stolikach nie może zabraknąć także pan de muerto, słodkiego chleba i bułek z dwoma przecinającymi się wałkami symbolizującymi skrzyżowane piszczele. Chleb zmarłych  to prawdziwy przysmak, wypiekany tylko w okresie poprzedzającym Święto Zmarłych. 

Na stołach znajdziemy też owoce i słodkości, oraz wodę i coca- colę, ulubiony napój Meksykanów 🙂

 

 Meksykańska gościnność dla żywych i zmarłych

 

Miejscowi na widok białej twarzy opatrzonej pytającą miną, śpieszą z wyjaśnieniem co jest czym i częstują czym chata, a właściwie ołtarz, bogaty.

Wobec tak szczerej gościnności, nie sposób odmówić. Tak więc, ku mojej rozpaczy, zostaję poczęstowana między innymi podejrzaną, zieloną paciają o słodkawym smaku. Przy kolejnym stole tradycyjnie ubrana Meksykanka połówką kokosa zaczerpuje z wiaderka jakąś szarą, mętną ciecz i z uśmiechem podaje mi ją do wypicia. Staram się nie zastanawiać ile osób piło z tej prowizorycznej miseczki przede mną. Nie robi to z resztą większej różnicy, skoro sam napój do złudzenia przypomina pomyje, a przynajmniej wodę po ogórkach. Zamykam oczy i biorę łyk. Smakuje… właściwie nie ma smaku, jest mdłe. Nadgorliwie szybko kiwam głową, że pyszne. Pani rozpromienia się w uśmiechu. Okazuje się, że był to … święty napój Majów, przygotowywany z kukurydzy.

Poczęstunki na placu kończą się po południu, ustępując miejsca prywatnym, przydomowym ołtarzykom rozstawionym wzdłuż ulic oraz występom tanecznym, koncertom i pokazowi “juego de la pelota Maya”, czyli tradycyjnej gry Majów.

Ulicami powoli przemieszcza się poprzebierany tłum, dzieci zajadają sie lizakami-pająkami, a ze straganów spoglądają na nas cukrowe czaszki. Spotykamy też psa Wardęgi 🙂 Nie trudno dojść do wniosku, że zmarli mają w Meksyku weselej.

 

Dia de los Muertos – gdzie świętować?

 

Najbardziej znane miejsca, które co roku przyciągają tłumy to:

  1.  Wyspa Janitzio na jeziorze Pátzcuaro, stan Michoacan   (interesujące obchody znajdziemy w samym Patcuzaro i innych miasteczkach wokół jeziora: Tzintzuntzan,  Ihuatzio i Zirahuén.
  2. Dzielnica Mixquic, Mexico City
  3.  Oaxaca, stan Oaxaca

W niemal każdym stanie natkniecie się jednak różne mniejsze i większe obchody.

 

Jeśli akurat znajdziecie się w tym czasie na Jukatanie, warto wiedzieć, że Święto Zmarłych, zwane w języku Majów Hanal Pixan, czyli ucztą dla dusz,  najhuczniej świętowane jest w Meridzie.

 

Ołtarzyk i Święty napój Majów

Piknik przy ołtarzykach

 

Więcej zdjęć znajdziecie w galerii.

 

 

 

  • bezradna

    Niestety pewnie nie będę miała okazji znaleźc się w tym magicznym miejscu, ale wpis w świetnym klimacie. I te zdjęcia… super!

    • Dorota Czerniakowska

      Nigdy nie mów nigdy! 🙂

  • Co kraj to inne obyczaje, bardzo ciekawe 🙂

  • Bardzo ciekawe tradycje mają i z chęcią na własne oczy chciałabym coś takiego zobaczyć 🙂