Podwodne muzeum

Cancun… Szerokie aleje obsadzone palmami, kasyna, kluby i ekskluzywne hotele zasłaniające całe wybrzeże. Będąc obrzydliwie bogatym można przelecieć się śmigłowcem albo pójść za najnowszym trendem i “polatać” na flyboardzie. Niewiele do oglądania dla turysty z plecakiem. Z wyjątkiem plaży … Nieziemsko turkusowy kolor wody i bielutki piasek. Nad głowami dostojne szybują fregaty i znacznie mniej dostojnie, pelikany.

Plaże są publiczne ale dojścia do nich już nie. Pomiędzy betonowymi gmachami wyznaczono kilka wąskich przesmyków dla “nie hotelowej” ludności.
Chociaż to już jesień, żar leje się z nieba, upał nie daje żyć dniem i nocą. Lokalsi chodzą jednak w długich spodniach, a uczniowie w pełnych mundurkach. Skąpo ubrani są głównie turyści.

 

Poza plażą jest tu jednak jeszcze jedna atrakcja… piękna rafa i podwodne muzeum – MUSA (Museo Subacuático de Arte).

Bez problemu można zatem wykupić wycieczkę nurkową w jednej z kilkunastu agencji i nawet bez certyfikatów udać się podziwiać podwodny świat. Można rownież odwiedzić mieszkającego dwa domy dalej Żabę, przyjaciela naszych gospodarzy.
Żaba urodził się żeby nurkować. Jeżeli właśnie nie jest pod wodą, to znaczy, że planuje kolejny wypad. Wolne chwile spędza nurkując z rekinami lub z krokodylami w pobliskiej lagunie, ewentualnie organizując w swoim domu imprezy dla przyjaciół nurków. Tam tez spędziliśmy wieczór na nurkowych opowieściach. Ale wcześniej….

 

Nasz przewodnik zabrał nas do podwodnego muzeum. Kilka lat temu, w miejscach gdzie rafa uległa zniszczeniu, zatopiono specjalne rzeźby, które bedą stanowić stelaż dla nowych korali. Rzeźby, autorstwa wielu artystów, położone są na różnej głębokości. Od 3,5 do 8 metrów. Można je oglądać nurkując, snurklując lub wybierając się na wycieczkę łodzią ze szklanym dnem. Na dnie umieszczono już kilkaset rzeźb, a nowych wciąż przybywa…

 

Z błękitu wyłaniają się powoli kształty ludzi. Kiedyś można było rozpoznać ich rysy, ale nowe życie szybko zadomowiło się w szczelinach posągów. Dziesiątki ludzi, kobiety, mężczyźni, starcy i dzieci, stoją w ciszy na dnie oceanu. Jakbyśmy śnili…

Po raz drugi zanurzamy się już na rafie. Nagle wokół nas pojawiają się setki kolorowych rybek. Ławice leniwie przesuwają się gdy w nie wpływamy. Wachlarze koralowców tworzą barwny las. Żaba pokazuje nam langustę, groźną skrzydlicę i olbrzymie papugoryby, w najlepsze chrupiące koral. Najlepsze jest jednak spotkanie z żółwiem. Płynąc wygląda jakby szybował w przestworzach.

 

image image  image  image  image  image