Wszystko co musicie wiedzieć o Namibii

O Namibii nie wiedzieliśmy wiele, poza tym, że koniecznie chcemy zobaczyć jej księżycowe krajobrazy i bogactwo świata zwierząt. Nie zawiedliśmy się. Ten kraj zdecydowanie nas oczarował!  

Nie jest to jednak ani tani ani bardzo popularny wśród Polaków kierunek. Wyjazd wymagał więc od nas wielu tygodni zbierania informacji i przygotowań.

Dlatego aby zaoszczędzić Wasz czas przygotowaliśmy praktyczne wskazówki: jak wyglądają formalności, kiedy jechać, ile to kosztuje i co zrobić aby uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek. 

 

Wiza

Zdobycie wizy namibijskiej nie jest ani szybkie, ani tanie. Paszport wraz z poniższymi kwitami należy wysłać do najbliższego Konsulatu, czyli w naszym przypadku do Berlina. Do oryginału paszportu (na stronie Konsulatu znajduje się błędna informacja o kopii) trzeba załączyć:

  • 2 zdjęcia paszportowe (35×45 mm)
  • wydruk biletów lotniczych w obie strony
  • potwierdzenie ubezpieczenia
  • wypełniony wniosek wizowy w dwóch egzemplarzach, z opisem planowanej trasy ( wystarczy hasłowo)
  • potwierdzenie rezerwacji samochodu i kilku noclegów
  • dowód wpłaty 

Paszport musi być ważny min 6 miesięcy licząc od daty wjazdu do Namibii i musi mieć przynajmniej 3 puste strony.
Na stronie Konsulatu znajdziecie informację o wymaganym zaproszeniu (letter of invitation), ale nie jest ono konieczne.
We wniosku trzeba zadeklarować ilość środków płatniczych. My wpisaliśmy 500 USD i kartę kredytową. Wystarczyło.

Koszt wizy jednokrotnego wjazdu to 80 euro (wielokrotnego 130 Euro), do czego trzeba doliczyć ponad 200 pln na kuriera. Na wizę czekaliśmy 2 tygodnie. Co ciekawe paszporty wróciły do nas zwykłym listem.

 

Kiedy jechać

Jeśli chcemy zobaczyć mnóstwo zwierząt gromadzących się przy wodopojach najlepiej wybrać porę suchą, która trwa od maja do października. Temperatury w dzień wahają się w okolicy 20-30 C (najchłodniej w lipcu-sierpniu, na które przypada szczyt sezonu), z wyjątkiem wybrzeża, gdzie wynoszą średnio 15 C. W nocy jest na ogół ciepło, ale na obszarach pustynnych i wybrzeżu temperatura może spadać do 5 – 10 C. Warto mieć ciepłe rzeczy.

Tutejsze lato to pora deszczowa, z najsilniejszymi opadami przypadającymi na styczeń-luty. Niektóre szutrowe drogi mogą stać się wówczas nieprzejezdne. W porze mokrej półpustynny krajobraz zmienia się ponoć nie do poznania. Wszystko pięknie się zazielenia, ale trudniej jest dostrzec zwierzęta w Parku Etosha, ponieważ rozpraszają się na dużych obszarach. Do minusów można dopisać także większe zagrożenie malarią pod koniec pory deszczowej, ale tylko na północy kraju, przy granicy z Angolą.

 

Pieniądze

W Namibii obowiązującą walutą jest Dolar Namibijski (N$), ale używany jest wymiennie (1:1) z Południowoafrykańskim Randem (ZAR).
W miastach bankomaty są powszechne. W większych miejscowościach można wymienić Dolary lub Euro w kantorze. Trudno powiedzieć która opcja jest korzystniejsza. W przypadku braku konta walutowego obie możliwości mogą być równie kosztowne.
W miastach i na większości kempingów można płacić kartą kredytową. Co ciekawe, żeby dokonać wcześniej rezerwacji noclegów, w wielu przypadkach konieczne jest podanie wszystkich danych karty, łącznie z kodem zabezpieczającym. Mało powszechne są płatności online.

 

 

Loty i Transport

Tanie loty do Namibii zdarzają się najczęściej z Berlina lub Kolonii. W przypadku lotów do Windhoek tanio oznacza jednak ok 2000 pln. Warto śledzić promocje linii Eurowings.
Po Namibii podróżuje się wypożyczonym autem (zdecydowanie 4×4) lub ze zorganizowaną wycieczką, tak zwanymi Overlander’ami, czyli terenowymi autobusami i ciężarówkami. Trasa jest wówczas z góry ustalona, ale nie musimy się martwić o noclegi i wyżywienie. Wychodzi za to drożej niż samodzielnie (w wersji budget), zwłaszcza jeśli porównujemy z wypożyczeniem auta na 4 osoby.

Transport kolejowy praktycznie nie istnieje, autobusami można ponoć przemieszczać się tylko między miastami.

Ruch w Namibii jest lewostronny.

Drogi  to przeważnie szutry. Główne trasy utrzymane są w dobrym stanie, ale należy przygotować się także na wiele wyboistych.
Wypożyczonym samochodem można jechać z prędkością 80 km/h po szutrach (jeśli nie wypadną Ci wszystkie plomby) i 120 km/h po asfalcie.

Wypożyczane auta mają  dwa zbiorniki na paliwo (dystanse między stacjami są duże) i dwie zapasowe opony. Te ostatnie często się przydają, można więc rozważyć odpowiednie ubezpieczenie. Obejmuje ono wtedy dwie zniszczone opony i jedną rozbitą przednią szybę, a jego koszt na 3 tygodnie jest mniej więcej równy cenie jednej nowej opony.

 

Noclegi

Kempingi są na ogół dobrze wyposażone. Najwyższy standard mają campy przy lodge’ach. Te najczęściej oferują także restaurację, basen, a z rzadka również wifi.
Kempingi znajdujące się w parkach narodowych i rezerwatach należą do NWR (Namibian Wildlife Resorts) i należy je rezerwować z dużym wyprzedzeniem. Zwłaszcza te w Etoshy i Sesriem (pustynia Namib) w sezonie suchym błyskawicznie się wyprzedają.

Kempingi NWR można zarezerwować przez stronę, o ile ta akurat działa. Jeśli nie, będziemy skazani na korespondencję mailową, która w naszym przypadku po kilku tygodniach nie przyniosła oczekiwanego skutku. Rozmowa nieustannie utykała w martwym punkcie, mimo przesłania wszelkich danych niezbędnych do rezerwacji trzykrotnie. Tylko dla bardzo cierpliwych!

 

Koszty

Ceny żywności w Namibii są wyższe niż w Polsce. Znaczna część produktów jest tu importowanych. W większych miasteczkach można bardzo dobrze zjeść w całkiem eleganckich restauracjach, ale tu też zapłacimy więcej niż w Polsce. Smakowitym wyjątkiem są steki i owoce morza na wybrzeżu.

  • Przykładowe ceny (górne widełki – cena w bardziej odizolowanych miejscach):
  • Woda 5l. – 20-40 N$
  •  Chleb tostowy – 17-30 N$
  •  Kostka sera żółtego – 35 N$
  •  Jajka – 35-50 N$
  • Wołowina/kurczak 0.5kg – 26-35 N$
  • Drewno 10kg – 40 N$
  • Marchew/ jabłka 1kg – 15 N$
  • Ziemniaki 1kg – 10 N$

Kempingi to koszt około 100-200 N$ (30-70zł) za osobę. Najdroższe są zazwyczaj te w Parkach Narodowych, na pustyni Namib i w Etoshy.

Jeden dzień pobytu w Parku Narodowym kosztuje 80 N$/osoba plus 10N$ za samochód.

Koszt wynajmu auta 4×4 z wyposażeniem kempingowym dla 4 osób (w tym dwa namioty dachowe) to około 1600 N$ za dzień. Wersję budget (starsze, trochę gorzej wyposażone auto, z mocno zużytymi oponami) udało nam się wynająć za połowę tej ceny. Samochodów w takiej cenie nie ma jednak wiele.
Koszt paliwa to 10-11N$ za litr diesla. Nasza Toyota Hilux, silnik 2.5 spalała średnio 11 litrów/100 km

Na stacji benzynowej, czy w supermarkecie gdy pomagają z wózkiem, Namibijczycy oczekują napiwków. Miej przy sobie drobne.

 

Szczepienia

Jadąc do Namibii nie musimy się szczepić, chyba, że wjeżdżamy z obszarów zagrożonych żółtą febrą. Wskazany jest jednak standardowy pakiet szczepień, jaki obowiązuje do większości “egzotycznych” krajów: WZW A i B, tężec, polio, błonica, dur brzuszny, cholera i wścieklizna. Aby zdążyć przed wyjazdem należy zacząć przynajmniej 6 tygodni wcześniej, ponieważ niektóre sczepienia mają po 2-3 dawki. Koszt takiego pakietu może sięgać około 1500 zł (zależnie od miasta, placówki, etc).
W porze mokrej, na północy kraju, przy granicy z Angolą i Bostwaną, może występować pewne ryzyko zarażenia malarią. Reszta kraju jest zbyt sucha aby występowały tam komary.

 

Bezpieczeństwo i … węże

Namibia jest bezpiecznym krajem. Trzeba jednak pamiętać żeby nie zostawiać rzeczy na siedzeniach w samochodzie. Podobno często zdarzają się kradzieże.
Kierowcy powinni też bardzo uważać na dzikie zwierzęta na drogach. Odradza się jeżdżenie w nocy. W razie wypadku, ubezpieczenie nie obowiązuje.

 

W Namibii występuje też sporo jadowitych stworzeń: skorpionów, pająków i węży, w tym kobry i czarna mamba. Mniejszą szansę ich spotkania mamy w okresie naszego lata, gdy gady te śpią zahibernowane. Chociaż we wrześniu, gdy odwiedziliśmy Namibię, parę z nich już nie spało.
Aby uniknąć spotkania najlepiej nie włóczyć się w wysokiej trawie. Większość węży boi się nas bardziej niż my ich i raczej salwuje się ucieczką gdy tylko poczuje wibracje towarzyszące naszym krokom.

Ze wszystkich węży najbardziej powinniśmy wystrzegać się spotkania z czarną mambą, wężem który jest bardzo agresywny, szybki (nawet 20km/h), a jego jad zawiera aż dwie toksyny: zaburzającą pracę serca i paraliżującą układ nerwowy, co prowadzi do uduszenia. Jedno ugryzienie potrafi kilkadziesiąt razy przekroczyć dawkę śmiertelną dla człowieka, a mamba w przeciwieństwie do wielu innych węży potrafi ugryźć parę razy z rzędu.

Według naszego źródła w postaci lokalnego „buszmena”, w efekcie już w ciągu 20 minut następuje paraliż, do 40min śpiączka, a niedługo potem śmierć. Od ugryzienia nie uchronią nas wysokie buty bo w przeciwieństwie do innych węży czarna mamba nie gryzie po nogach. Potrafi ona podnieść się na wysokość 2/3 swojej długości, co przy rozmiarze 3-4 metrów, oznacza ugryzienia na wysokości twarzy czy szyi. Biorąc pod uwagę wszystkie te cechy, naprawdę pocieszający jest fakt, że takie spotkania należą do rzadkości.

Gdy jednak dojdzie do najgorszego absolutnie nie wolno nacinać, wysysać rany, stosować leków przeciwbólowych lub zimnych okładów, ani tamować przepływu krwi uciskając kończynę. Wszystko to może jedynie pogorszyć stan poszkodowanego.

Co zatem robić? Brzmi to komicznie, ale pierwsze co możesz zrobić to wyjąć komórkę lub aparat i węża czym prędzej nagrać (łatwiej gdy zrobi to jakiś towarzysz gdy my zwijamy się z bólu). Prawdziwi buszmeni radzą nawet wziąć kamień i węża ubić aby wziąć go ze sobą i pokazać lekarzowi (hehe, już widzę tą pogoń z kamieniem za 4-metrowym wężykiem).

Bez rozpoznania co nas ugryzło mamy bowiem marną szansę na ratunek. Surowica musi być dobrana do dawki jadu jaki produkuje dany wąż i rodzaju zawartej w nim toksyny. Niedobrana surowica sama w sobie jest trucizną, więc pewnie nikt nie zaryzykuje jej podania bez 100% pewności. Dlatego najpierw identyfikujemy węża, potem wzywamy pomoc.

Druga najważniejsza rzecz, zaraz po tym jak sfilmujemy lub ubijemy naszego węża-oprawcę, to … zachowanie spokoju. Ma to bardzo logiczne uzasadnienie. Zarówno ruch, jak i adrenalina przyśpiesza krążenie krwi, a więc rozprzestrzenianie się toksyny. A czekając na samolot lub śmigłowiec ratowniczy (który dla turystów z ubezpieczeniem lub kartą kredytową zjawia się ponoć migusiem) staramy się leżeć nieruchomo, tak aby ugryzione miejsce znajdowało się na tej samej wysokości co serce.

Lokalni twardziele w przypadku najbardziej śmiercionośnych ugryzień (level hard – trzeba wiedzieć od razu co nas ugryzło) polecają położyć na ranę wrzący kompres, np z ręcznika polanego wrzątkiem. Jak w banku mamy poparzenia, ale jest nadzieja, że wraz z naszym ciałem uszkodzeniu ulegną białka, z których składa się wstrzyknięta trucizna. Podobno kupujemy sobie w ten sposób czas, a zatem znacznie zwiększamy szansę przeżycia.
Uwaga! Nie jest to naukowo udokumentowana metoda i nie zalecamy jej testowania, ale piszemy o tym bo w ostateczności rada namibijskiego buszmena może okazać się bezcenna.

 

Co przyda się na miejscu?

W Namibii używa się wtyczek angielskich starego typu ( z trzema okrągłymi bolcami). Trudno je dostać w Polsce, ale na miejscu można je dostać w każdym sklepie.

W tym kraju piasek jest wszędzie i z pewnością zawładnie również paką twojego auta. Wszelkie szczelne opakowania i duże worki na śmieci będą przydatne.

Jeśli jesteś amatorem fotografowania, weź szeroki kąt na krajobrazy i teleobiektyw na zwierzęta. Dla naszych potrzeb 100-400 wystarczyło, ale czasem brakowało nam większego zoomu.

Mimo, że to Afryka przydadzą się ciepłe ubrania i zabudowane buty (wiele osób w obawie przed wężami wybiera wysokie buty trekingowe, ale musi im być w nich bardzo gorąco).

Porada dla kobiet – suchość powietrza w Namibii sprawia, że żadna ilość kremu nawilżającego nie będzie przesadą 😉

.

2 Responses

  1. Przede wszystkim nie lubię wpisów w klimacie: rady, 10 top, co musisz, co warto ecc… Po drugie nie wybieram się też w najbliższym czasie do Afryki… Niemniej artykuł przeczytałam z takim zainteresowaniem, jakbym w plecaku miała już paszport i bilet do Namibii. FAjnie i rzeczowo napisane. Kawałek o wężach wymiata:)

    • Dorota

      W takim razie bardzo się cieszę, że tytuł Cię nie zniechęcił i dotrwałaś do końca 🙂

Leave a comment

*