Język

Wybierając się do Ameryki Południowej rozsądnie jest znać język hiszpański. Znamy więc hiszpański, Dorota prawie płynnie ja natomiast najpotrzebniejsze zwroty… a właściwie jeden: Donde estan los servicios?

Co prawda był plan żebym się przed wyjazdem co nieco pouczył ale jak to bywa, nie wyszło. Jak więc łatwo wywnioskować mój marny żywot jest na łasce i niełasce Doroty. Stawia mnie to chwilowo z kiepskiej pozycji negocjacyjnej przy okazji rozwiązywania mniejszych i większych sporów, ale jak dobrze pójdzie języka nauczę się w trakcie podróży.

Taki jest przynajmniej plan……

Plan, planem jednak na wszelki wypadek zakupiliśmy książeczkę z obrazkami dzięki której łatwo i szybko można pokazać o co człowiekowi chodzi bez angażowania wątpliwych talentów malarskich.

Inna sprawa że jak się okazuje hiszpański-meksykański różni się co nieco od hiszpańskiego-hiszpańskiego, a z opowieści znajomego wynika, że hiszpański-argentyński jest nazywany hiszpańskim tylko przez grzeczność, tak więc wspomniana książeczka może okazać się bardziej przydatna niż byśmy tego chcieli 🙂