Jukatan. Ruiny Majów

Meksyk i sąsiednie kraje Ameryki centralnej to prawdziwy raj dla miłośników prehiszpańskich cywilizacji. Pasjonaci znajdą tu dziesiątki ruin dawnych miast Majów, Tolteców czy Azteków.  Zwłaszcza Jukatan i sąsiednie Chiapas obfitują w światowej klasy zabytki architektury prekolumbijskiej.

 

My zdecydowaliśmy się na wybór czterech, jak się okazało, bardzo różnych stanowisk archeologicznych. To był zdecydowanie dobry wybór.

 

Coba

Coba

Wokół budynków rozsianych po lesie, biegnie czterokilometrowa pętla, którą można pokonać na wypożyczonym na miejscu rowerze. Ruiny nie są zbyt dobrze zachowane, ale niezaprzeczalnym plusem jest możliwość wspięcia się na najwyższą, 45-metrową piramidę. Z góry widać tylko zwartą zieleń dżungli, ale jest to jedno z ostatnich miejsc gdzie wspinaczka na świątynię nie jest jeszcze zabroniona. Ci którzy nie mieli szansy załapać się na wejście na piramidę w Chichen-Itza, powinni śpieszyć się do Coby.

Wstęp: 59 MXN

 

Tulum

Tulum

Tulum to jedyne prehiszpańskie ruiny nad brzegiem morza. Oferują zatem widoki niespotykane nigdzie indziej. Tylko tu nikogo nie dziwią też tłumy turystów w plażowych strojach. Prosto z ruin można bowiem zejść na malutką plażę, ochłodzić się w morzu i wrócić do zwiedzania. Dodatkową atrakcją są tu dziesiątki iguan, wylegujących się jak koty na każdym nagrzanym kamieniu. Niektóre są na tyle rozbestwione, że próbują ukraść turystom lunch. Kanapki Łukasza o mało nie spotkał podobny los, a z pozoru leniwy gad okazał się zaskakująco szybki.

Wstęp: 59 MXN

 

Chichen-Itza

chitchen itza

Uznana za jeden z nowych siedmiu cudów świata, Chichen-Itza słynie przede wszystkim z pięknej świątyni Kukulkan’a, odzwierciedlającej kalendarz Majów. Jej dziewięć platform podzielonych na pół przez ciągi schodów symbolizuje 18-to miesięczny rok Majów. Każdy z czterech ciągów schodów składa sie z 91 stopni, które razem wraz z górną platformą reprezentują 365 dni w roku. Dodatkowo, na każdej ze ścian 52 panele odzwierciedlają liczbę tygodni. Piramida jest też precyzyjnie ustawiona względem gwiazd. W dniu równonocy można zaobserwować ciekawe zjawisko. Cienie rzucane przez platformy budowli układają sie w kształt węża, który wraz z ruchem słońca schodzi ze świątyni na ziemię.

Oprócz symboliki świątynia ma jeszcze jedną niezwykłą cechę. Działa jak gigantyczny megafon. Pod piramidą co chwilę ustawiają się grupki rytmicznie klaszczących turystów. Jeśli staną we właściwym, mocno już wydeptanym, miejscu, ze szczytu piramidy odpowiada im niesamowity pogłos.
Kompleks rozciąga sie na rozległej, otwartej przestrzeni. Słońce potrafi więc wykończyć nawet najwytrwalszych. Chichen-Itza to rownież dziesiątki natrętnych sprzedawców pamiątek i tłumy odwiedzających. Ale dzięki temu, dysponując czasem, możemy usiąść pod którąś budowlą i spokojnie słuchać co przewodnicy kolejnych przewijających się grup mają do powiedzenia. W ten sposób bez angażowania środków własnych można zostać “oprowadzonym” po większości zabytków.

Wstęp: 204 MXN

 

Palenque

Palenque

To zdecydowanie numer jeden na naszej krótkiej liście. Ruiny takie, jakimi je sobie wyobrażaliśmy. Porośnięte gęstą dżunglą i nieco tajemnicze. Jeśli ma się trochę szczęścia można też zobaczyć przelatujące papugi i tukany. Najważniejsze jednak, że są to jedyne (poza jedną piramidą w Cobie) z odwiedzonych przez nas ruin, po których można swobodnie chodzić i myszkować w zakamarkach. Warto tu spędzić cały dzień. Teren jest olbrzymi i aż trudno wyobrazić sobie, że archeolodzy odkryli dopiero niewielką część miasta. Resztę wciąż skrywa dżungla.

Wstęp: 59 MXN

Palenque

Kolejne ruiny, rozsiane po Gwatemali  i Hondurasie, zobaczycie w następnych wpisach….

 

 

  • MkJ

    Dobrą staroaztecką tequillę zabezpieczcie 🙂