Selekcja

Mieszkanie wynajęte, rzeczy służące nam do tej pory powoli przeprowadzają się do piwnicy. Zabrać w sumie możemy jakieś 25 kg bagażu. W końcu już niedługo cały dom będziemy nosili na plecach.

Im bliżej wyjazdu tym częściej pojawia się myśl jak to będzie… Czy wytrzymamy zmęczenie podróżowaniem, tułaczką, brakiem wygód, głodem, chłodem, piekielnym upałem, brudem, insektami i codziennym poszukiwaniem bezpiecznej przystani? Czy będziemy czerpać z tego tyle radości na ile mamy nadzieję?

Dorota już marudzi, że nie będzie twarogu z truskawkami, polskiego chrupiącego chleba, a efekt wizyty u fryzjera będzie loterią. Dodatkowo po kilku próbach doszła do wniosku, że trzy szafy ubrań „na każdą okazję” nijak nie dają się spakować do 50 litrowego plecaka. Zatem już tęskni za choć jedną sukienką, paciorkami i butami innymi niż górskie. Siedzi więc nieszczęście z wagą kuchenną i pieczołowicie odważa każdą rzecz, którą chce zabrać, dokonując bolesnej selekcji. Trup ściele się gęsto 🙂

Ja natomiast, przejrzawszy dokładnie szafę i spakowawszy wszystko co jak sądzę będzie mi potrzebne, zastanawiam się czym zapełnić pozostałe 20 litrów w plecaku. Staram się jednocześnie chronić je przed łapczywym wzrokiem Doroty…. Pewnie i tak skończę ze sporym plecakiem, jako że po dłuższym zastanowieniu spakuję coś więcej niż szczoteczkę do zębów, scyzoryk, kurtkę i dwie pary gaci.